• Home
  • Ciekawostki
  • CocoGlam – Instagramowy cud, czy aby na pewno taki genialny?

CocoGlam – Instagramowy cud, czy aby na pewno taki genialny?

Węgiel aktywny – hit czy kit?

Wybielanie to prawdziwa żyła złota. Wzór „hollywoodzkiego uśmiechu” napędza rynek. Koncerny kosmetyczne i farmaceutyczne zalewają sklepy produktami wybielającymi wszelkiej maści. Czy faktycznie warto inwestować w domowe wybielanie zębów? Jak stosować te środki aby nie zrobić sobie krzywdy?

Do wypowiedzi na temat węgla aktywnego do wybielania zębów zaprosiłam lekarza dentystę Karolinę Łukaszkiewicz-Buczek (mrs.stomatolog). Karolina przyjrzała się głównemu składnikowi kultowego proszku CocoGlam, natomiast ja przetestowałam ten produkt. Zapraszamy do przeczytania artykułu pisanego z punktu widzenia stomatologa, a na końcu znajdziecie komentarz od zwykłego użytkownika owego produktu – czyli mnie :).

Dlaczego aktywny?

„Aktywacja” węgla polega procesie obróbki cieplnej której efektem jest powstanie porowatości produktu. Ta właśnie struktura, jak również ujemny ładunek elektryczny, odpowiadają za główne właściwości węgla aktywnego – czyli wychwyt różnych substancji, w tym toksycznych, ze środowiska. Dlatego też stosowany jest w terapii zatruć pokarmowych, przedawkowania itp.

Jakie jest więc zastosowanie węgla aktywnego w stomatologii?

Kluczowe w tym przypadku jest wyjaśnienie słowa „wybielanie”. Wybielanie zębów polega na wniknięciu utleniacza w strukturę zęba i jest procesem CHEMICZNYM mającym swoje substraty i produkty, różniące się od siebie barwą, odcieniem, przeziernością. Do najczęściej stosowanych utleniaczy zaliczamy nadtlenek wodoru, nadtlenek karbamidu.

W przypadku węgla aktywnego „wybielanie” , jak twierdzą producenci, jest działaniem jedynie powierzchniowym. Węgiel aktywny nie wnika w strukturę zęba, więc nie bierze udziału w żadnych reakcjach zmiany barwy szkliwa. Owszem, absorbuje on barwniki pochodzenia zewnętrznego i inne związki Z POWIERZCHNI zęba, lecz, powtórzę jeszcze raz, NIE WNIKA w jego STRUKTURĘ i nie wybiela go.

Więc skąd pozytywne opinie w internecie?

Odpowiedź jest bardzo prosta. Osoby mające słabość do kawy, herbaty, tytoniu i innych produktów, które przyczyniają się do osadów na naszych zębach – po stosowaniu węgla aktywnego zauważą różnicę. Warto zaznaczyć, że podobny efekt, lecz z o wiele mniejszymi skutkami ubocznymi, uzyska się po zabiegu profesjonalnego usunięcia kamienia nazębnego i zabiegu piaskowania zębów w gabinecie dentystycznym.

Czy węgiel aktywny jest bezpieczny dla zębów?

American Dental Association nie zaopiniowało pozytywnie ani jednego preparatu na bazie węgla. Niezbadane są również skutki długotrwałego stosowania past i proszków na bazie węgla aktywnego. Producenci zapewniają, że współczynniki ścieralności tych produktów mieszczą się w granicach normy, lecz nikt nie bierze pod uwagę czynnika ludzkiego np. umiejętności stosowania. Nieprawidłowa aplikacja takich produktów może nieść ze sobą więcej szkody niż pożytku. Szkliwo jest tkanką organizmu, która się nie odnawia, nie regeneruje. Ścierając warstwy szkliwa doprowadzamy do wzrastającej nadwrażliwości zębów, a idąc tym torem dalej, ścierając kolejne warstwy docieramy do zębiny, której kolor jest już dużo ciemniejszy niż szkliwa. Chcąc otrzymać śnieżnobiały uśmiech, w efekcie mamy żółte lub nawet szare zęby, pozbawione szkliwa, którego już nigdy nie odzyskamy.

Wnioski

W dobie XXI wieku wśród uginających się półek od błyszczących i kolorowych produktów, które same wskakują nam do koszyków sklepowych, musimy mimo wszystko kierować się rozumem. Zanim sięgniemy po środek, który ingeruje w nasze zdrowie ogólne, zdrowie jamy ustnej, zawsze konsultujmy się z lekarzem, lekarzem dentystą. Nie podążajmy bezmyślnie za modą, bo moda przeminie, a ząbki zostaną. Albo i nie… 😉

Komentarz od BMF:
Zaślepiona modą instagramową na hollywoodzki, rzekomo „powęglowy” uśmiech i ja uległam pokusie i kupiłam CocoGlam. Producent zaleca, aby szczotkować zęby proszkiem z węglem przez 3 minuty, następnie zostawić go jeszcze na jakiś czas i umyć zęby normalną pastą. Już po pierwszym użyciu pomiędzy dziąsło, a ząb nawłaziło mi czarnego proszku tak, że nie mogłam go usunąć podczas szczotkowania. Bardzo ciężko było go się pozbyć. Oprócz tego zarówno ja, jak i cała łazienka, była uwalona od czarnej mazi. Ale czego się nie robi dla śnieżnobiałego uśmiechu? 

Używałam proszku przez 5 dni. Już po 3 dniach miałam strasznie poranione dziąsła, zwykła szczoteczka elektryczna sprawiała mi niesamowity ból, więc zakupiłam ultramiękką szczoteczkę Curaprox. Ale ta wymiana nie polepszyła sytuacji. Po 5 dniach, nie widząc ŻADNYCH efektów wybielenia, odstawiłam CocoGlam zupełnie. Co ciekawe ankieta z pytaniem o produkt na moim InstaStories wykazała, że mało kto był z niego zadowolony. A jeśli już ktoś był, to jedynie z tego, że CocoGlam oczyścił mu zęby z osadu. I tyle.

Jakie inne efekty uzyskałam:

  • Wywaliłam w błoto 55zł (szczęście, że kupiłam w promocji, bo na stronie internetowej sprzedają produkt za… 89zł :O ), a potem jeszcze musiałam dokupić delikatną szczoteczkę i specyfiki do leczenia dziąseł
  • Codziennie musiałam sprzątać łazienkę po węglowym armagedonie
  • Bardzo sobie poraniłam dziąsła i musiałam jakiś czas je później leczyć

Jednego jestem pewna – regularne chodzenie do dentysty na przegląd, ewentualne leczenie i regularne piaskowanie zębów rzeczywiście dają efekt naturalnie jasnych zębów. Węgiel aktywny może się schować – przynajmniej w moim przypadku. Jeśli ktoś ma jakiś osad, bo pije dużo kawy/herbaty, pali fajki, to być może węgiel oczyści zęby z tego osadu, ale, kurdę – cudów nie ma. On NIE WYBIELI ZĘBÓW. Jeśli bardzo chcesz wybielić zęby – zapraszam do gabinetu stomatologicznego. 

Używaliście tego produktu? Jak wrażenia?

Bardzo dziękuję mojemu ekspertowi od zdrowego uśmiechu – dentyście Karolinie Łukaszkiewicz-Buczek za współpracę nad tworzeniem dla Was tego artykułu 🙂 Odwiedźcie ją koniecznie na Instagramie: @mrs.stomatolog