Jak się łatwo uzależnić od… apteki.

Etopiryna, Solpadeine, krople walerianowe, leki nasenne, opioidy, krople do nosa, środki psychoaktywne, środki przeczyszczające… to apteczne preparaty, od których można się uzależnić. Być może sam jesteś w sidłach nałogu, ale jeszcze nie zdajesz sobie z tego sprawy? Zapraszam do przeczytania pierwszego artykułu z cyklu #uzależnieniodapteki, w którym poruszymy temat uzależnienia właśnie od aptecznych preparatów.

Farmaceuta pracujący w aptece naprawdę wiele widzi i potrafi wyłapać niepokojące objawy i zachowanie. Potrafi rozpoznać uzależnienie od preparatów aptecznych zwłaszcza wtedy, gdy pacjent stale kupuje to samo przez dłuższy czas. Zauważyłam, że ludzie uzależnieni najczęściej uparcie nie przyznają się do tego i odrzucają z gniewem każdą chęć pomocy, czy ostrzeżenia. Najczęściej udają sami przed sobą, że problemu nie ma. Czasami jednak zaczyna być na tyle widoczny, że widzą go najbliżsi, a osoba uzależniona wciąż go zbywa. Ale jak już w końcu przyjdzie taki moment, że jest gotowa na podjęcie odpowiednich kroków, to farmaceuta jest w stanie ją wesprzeć i pokierować.

Raz po rozmowie ze mną pewien pan przejął się na tyle swoim uzależnieniem, że poszedł z tym do lekarza. Co usłyszał?

” Panie, od gorszych rzeczy się ludzie uzależniają. Nie przesadzaj pan.”

Rzeczywiście, takie słowa mogą zdemotywować człowieka zwłaszcza, gdy postanowi wziąć sprawy w swoje ręce i popracować nad poprawą swojego losu. Bo skoro już chce walczyć z uzależnieniem, to nie powinien dostawać kolejnych kłód pod nogi, ale otrzymać zrozumienie i pomoc. Pamiętajmy, że z każdego nałogu można wyjść!

Skupmy się teraz na poszczególnych uzależnieniach, z którymi stykają się farmaceuci na co dzień.

Uzależnienie od przeczyszczaczy

Problem zaparć i uzależnienia od środków przeczyszczających jest duży. Każdy, kto pracuje w aptece jest tego świadomy. W mojej pracy widziałam już mnóstwo osób uzależnionych od leków na przeczyszczenie, które same… tego problemu nie widzą.

Czasem zaczyna się od chęci schudnięcia. Szybkiego. Czasem od tego, że zwyczajnie jest problem z zatwardzeniem. Pacjent sięga po saszetkę z senesem, albo po tabletkę z tymże. Lub z bisakodylem. Generalnie coś, co pomoże w danej chwili. Efekt jest zauważalny dość szybko, więc… czemu by nie wspomóc swojego organizmu ponownie? Zaczyna się błędne koło, bo bez tych środków jelita odmawiają posłuszeństwa. Po odstawieniu zwyczajnie nie można się załatwić. Aż w akcie desperacji ponawia się błąd z początku – kolejny raz sięga się po wspomagacz apteczny. I znowu, i znowu, w coraz większych ilościach. Aż dochodzi do używania absurdalnych ilości przeczyszczaczy. Przykład pod spodem. Autentyczna sprzedaż leków przeczyszczających dla jednej pani. Pani problemu nie widziała. Dzięki Damianie za zdjęcie.

Pamiętam, że raz w miesiącu przychodziła do mojej apteki pewna pacjentka po „wagonik” (około 30 paczek) herbatki z senesem oraz po tabletki typu Radirex, Xenna, Bisacodyl, Alax… Wychodziło na to, że codziennie łykała garść tabletek i zapijała paczką herbaty i syropem z laktulozą. Problemu według niej nie było.

Czemu tak łatwo się uzależnić od środków przeczyszczających? Bo jest to temat bardzo krępujący i ludzie z reguły nie lubią o tym rozmawiać, tylko próbują się leczyć samodzielnie. Do tego dochodzą kuszące reklamy.

Weźmy sobie taką reklamę Xenny i jej hasełko: działa, jak natura chciała. Ale czy natura naprawdę chciałaby, żebyśmy się uzależnili, mieli rozleniwione jelito i zaburzenia wodno-elektrolitowe? No nie wydaje mi się. Albo taka reklama Obstilaxu – pani w niej mówi, że to takie cudowne uczucie poczuć się jak piórko. Nieregularne wypróżnienia odbierały jej radość życia. Próbowała wielu środków, ale organizm się do nich przyzwyczajał. Na szczęście jest Obstilax (link do reklamy).
Obstilax, który w składzie ma senes i cykorię, choć wcześniej zamiast niej był rzewień, co było dodatkowym minusem. Ale i tak senes to senes i sugerowanie w reklamie, że inne środki uzależniają, a Obstilax nie, jest bzdurą.

Uzależnienie od kropli do nosa

Apteka. Pan kupuje 2 opakowania kropli z ksylometazoliną.
– Tylko proszę używać do 5-7 dni – mówię to każdemu pacjentowi kupującemu owe krople.
– A czemu?
– Bo uzależniają.
– Eee tam. Już 10 lat stosuję i jeszcze się nie uzależniłem.

Odpowiedzi bywają różne – najczęściej właśnie ludzie wypierają fakt, że są uzależnieni. Że nie potrafią bez tych kropli żyć. Bo przecież jak sobie psikną to mogą oddychać. A bez tego nie zasną. Nos szybko się przyzwyczaja do działania ksylo. Wystarczy jej używać ponad tydzień. Potem używać trzeba już dzień w dzień. Dochodzi do takiej sytuacji, że jedną buteleczkę ma się w pracy, jedną w płaszczu, w domu przy łóżku, w domu w łazience… a jak się wychodzi z domu to nerwowo się sprawdza, czy kropelki ma się przy sobie.

Naprawdę wiele osób ma problem z nadużywaniem kropli do nosa. Aby wyjść z nałogu najlepiej wybrać się do laryngologa, który oceni problem i zaleci odpowiednie leczenie. Jeśli problem nie trwa długo to można spróbować odstawienia kropli z ksylo i zastąpić je wodą hipertoniczną, preparatem z mannitolem i pseudoefedryną doustnie.

Tak ku przestrodze wstawiam Wam zdjęcie Dawida Matyniaka @laryngolog_matyniak_pl specjalisty otolaryngologii, który opublikował je na swoim Instagramie. Zdjęcie przedstawia perforację (czyli dziurę) przegrody nosowej, która się pojawiła u pacjentki przez przewlekłe zażywanie kropli do nosa z ksylometazoliną.

Uzależnienie… od wszystkiego.

Myślę, że lekomania (przyjmijmy, że osoby łykające tonę suplementów diety to też lekomani) to spory problem w naszym społeczeństwie. Dlaczego wielu ludzi żyje w przeświadczeniu, że aby zrobić coś dla swojego zdrowia należy przede wszystkim kupić tabletki?

Dochodzi do tak absurdalnych sytuacji, że zamiast diety, ćwiczeń, ogólnie – zdrowego stylu życia, łykasz tabletkę na ładną cerę, cellulit, zatrzymaną wodę w organizmie, łamiące się paznokcie, schudnięcie i udajesz przed samym sobą, że to wystarczy. Że te wszystkie złe nawyki, kiepska dieta, zero ruchu zostaną zastąpione cudowną tabletką i nagle schudniesz te 10kg dzięki łykaniu suplementu diety spalającego tłuszcz!

A to jednak nie takie proste. Mamiony reklamą lecisz do apteki, prosisz o ten suplement diety, który ma cię w trymiga odchudzić, a tutaj co? A taka Anka farmaceutka zaczyna dyskutować, że tak bez diety i ruchu to se ne da. Mina ci zrzedła. Nie da? Ale jak to? W reklamie mówili co innego!😬 a nieee, to ja dziękuję, zmieniać niczego nie zamierzam. No i kupujesz ten SD na zasadzie „a spróbuję, nie zaszkodzi”, łykasz tabsy a… waga stoi. Dlaczego?! Przecież w reklamie obiecywali …😭

Miałam kiedyś pacjenta, który chwalił mi się, że jednego dnia łyka 11 różnych tabletek. I nie, nie chodziło tylko o leki. Bo oprócz leków na stałe łykał, i to w większości… suplementy diety. Suplementy, które miały go trzymać z dala od lekarzy i od grobu. Oprócz witaminy D3, jedynej z całego zestawienia, której zażywanie popierałam, łykał witaminy, magnez, żelazo, suplementy na stawy, na trawienie i na wątrobę (te najbardziej reklamowane w TV). Później trafiłam do świata Instagrama. I zobaczyłam jaka jest skala problemu. Tam pod hasztagiem #suplementy znajdziecie mnóstwo osób chwalących się ile łykają suplementów na co dzień. Większość to sportowcy, ale i „normalsi” są w zestawieniu. U rekordzistów dziennie wychodzi jakieś kilkanaście różnych kapsułek i tabletek, już nawet nie chcę myśleć ile kasy na to wydają miesięcznie.

cdn.

 

A jeśli sam jesteś uzależniony od pracy (😁 ) i chcesz podjąć dodatkowy dyżur na godziny to przypominam o rejestrowaniu się i korzystaniu z portalu Aptekarze.online. To taka internetowa giełda dyżurów. Serwis ten ułatwia nawiązywanie kontaktu pracownikom aptek szukającym dodatkowej pracy na godziny z właścicielami aptek oferujących takową.

Artykuł powstał przy współpracy z Aptekarze.online.