Telefon, a kultura.

Dawno temu, na początku mojej drogi zawodowej, do mojej apteki wszedł pan, który rozmawiając przez telefon rzucił mi na blat recepty i… gadał dalej. Pan opowiadał koledze o jakichś podbojach miłosnych, a ja przez chwilę myślałam, że to ukryta kamera. Bynajmniej nie chciałam być świadkiem tego typu rozmowy🤭. Wtedy jeszcze nie wiedziałam jak się zachować, byłam młodą, nieopierzoną farmaceutką. Chciało mi się płakać. Bo potrzebowałam przecież spokoju i skupienia, by wydać dobre dawki leków, by się nie pomylić i kogoś nie zabić, logiczne (przynajmniej dla mnie🤷🏼‍♀️). To były jeszcze czasy bazgrołów lekarskich, tak rzadko obecnie widywanych – więc dodatkowa trudność. W końcu, po kilku minutach męki, przyszła moja Kierowniczka i zwróciła panu uwagę. Uratowała mnie.

Inna sytuacja – stoję w kolejce do kasy w Biedrze, a przede mną obsługiwany jest pan. Dzwoni mu telefon. „A, przy kasie stoję, nie mogę za bardzo gadać, ale co tam, Zdziśku?”. Gada przez całą obsługę O PIERDOŁACH. O grillu, na którego za moment jedzie, ile kupił kiełby i piw. I czy keczup wziął. Zapłacił ze słuchawką przy uchu i poszedł. Nawet bez „do widzenia”😳. Absurd jakiś. I takich sytuacji widziałam naprawdę wiele.

Ja wiem, że telefony to dla nas święty graal i bez nich czujemy się jak bez ręki. Ale czy na serio w każdej sekundzie swojego życia musimy być w kontakcie z całym światem? Wychodzę z założenia, że skoro w danym momencie nie mogę rozmawiać to zwyczajnie nie odbieram tego telefonu, świat się nie zawali jeśli poczekam te 5 minut jak już wyjdę z tej apteki/sklepu/banku. Cała moja uwaga skupia się na pracowniku. I vice versa, choć i z tym bywa różnie, wiadomo.

Wydaje mi się, że czymś niekulturalnym i niegrzecznym jest przerywać z kimś rozmowę odebraniem telefonu, który faktycznie mógłby poczekać te kilka minut. Sama też nie wyobrażam sobie, abym była w pracy i rozmawiała z pacjentem o jego hemoroidach i w tym czasie odebrała telefon od mamy, która pyta co miałam na obiad i czy przyjadę na weekend🤣 I tak samo średnio bym się czuła, gdyby ten właśnie pacjent rozmawiający ze mną o swoim problemie odebrał telefon z pytaniem o pierogi…