Veno Blocker – cudowny krem na żylaki za 120zł? To ŚCIEMA.

Co jakiś czas w internetach można natknąć się na cudowne specyfiki typu: „Dermatolodzy jej nienawidzą, bo odkryła sekretny składnik na zmarszczki!”, „Pozbądź się cellulitu w 2 dni dzięki tej dziwnej roślinie…”, albo: „Masz żylaki? Z naszym kremem pozbędziesz się ich w 2 tygodnie!”. Producenci tego typu specyfików to zwykli oszuści, żerujący na łatwowierności konsumentów. Dziś mam dla Was artykuł – przestrogę, by nie stać się kolejną ofiarą internetowych piranii biznesu.


Źródło obrazka: link

Ludzka naiwność
Dzisiejszy artykuł powstał tak naprawdę dzięki przypadkowi. Będąc u moich Dziadków w mieście rodzinnym, gadając sobie przy herbatce, Dziadek nagle wyskoczył z niesamowitą wiadomością – kupił cudowny krem na żylaki dla Babci. Krem zachwalany przez lekarza flebologa, o udokumentowanym zdjęciami działaniu likwidującym żylaki w 2 tygodnie! W dodatku była niesamowita promocja, gdyż ten krem normalnie kosztuje prawie 500zł, ale jest dofinansowanie od jakiejś firmy i tylko wybrańcy internetowi mogą zakupić go po promocyjnej cenie – jedynie 120zł za buteleczkę! Dziadek przyniósł specyfik i… załamałam się. A mówiłam, by każdy zakup tego typu konsultował ze mną. Już raz Dziadkowie zostali oszukani, jak kupili urządzenie, które emituje fale elektromagnetyczne za kilka tysięcy złotych. Które oczywiście nic nie daje.

Nie chcąc ich dołować spytałam Babci jak się czuje po stosowaniu tego produktu, czy czuje poprawę, czy żylaki znikają? Babcia milczała. W końcu jednak powiedziała, że czuje… delikatny chłód po posmarowaniu. I to wszystko. Nic więcej. Nogi bolą jak bolały, żylaki wielkie jak były. No cóż, nie dziwota. Krem z takim składem nie ma prawa zadziałać tak, jak producent to opisuje, gdyż to krem PIELĘGNACYJNY, a nie leczniczy.

Młoda Lekarka i Młody Farmaceuta w natarciu!
Ania, młoda lekarka z bloga kosmeologika.pl i ja, czyli młody farmaceuta, połączyłyśmy siły i wiedzę, by rozprawić się z Veno Blockerem raz na zawsze. Chcemy rozwiać wszelkie Wasze wątpliwości i sprawić, żeby nikt więcej nie został oszukany.

Zerknijcie na stronę producenta Veno Blockera:
http://instytutmed.pl/flebologia/

Opinia eksperta, lekarza flebologii Andrzeja Janeckiego, automatycznie zwiększa nasze zaufanie do produktu. W końcu od 14 lat pomaga swoim pacjentom i jest przecież lekarzem, można mu więc zaufać! Pan Andrzej neguje operację usuwania żylaków, gdyż to nie jest idealny sposób na pozbycie się problemu, a po zabiegu komplikacje mogą być nawet większe. Całe jego życie i pogląd na problemy z żylakami zmienia się, od kiedy jego własna mama zaczyna chorować na tą przypadłość. Obiecuje sobie, że zrobi wszystko, by jej pomóc.

Nie mogąc patrzeć na cierpienie mojej mamy postanowiłem stworzyć produkt o najwyższym możliwym stężeniu – które nie tylko zawiera wszelkie kluczowe składniki, które pomagają w walce z żylakami, działają przeciwbólowo, niwelują efekt „ciężkich nóg” ale również są w stanie walczyć z hemoroidami.

Lekarz stworzył więc idealny produkt i sugeruje, że użył mocno stężonych substancji, a firmy farmaceutyczne są nastawione na zysk i w życiu nie stworzą takiego, gdyż to nieopłacalne.  Veno Blocker w gratisie też jest w stanie walczyć z hemoroidami. Z tą bajką o składzie i stężeniu substancji rozprawimy się później, jak będziemy analizować skład.

To co się stało później było niesamowite: Moja mama stosowała produkt przez miesiąc. Już po 2 tygodniach było widać niesamowitą poprawę, a żylaki zmalały niemal o połowę – nawet te największe! Po 30 dniach kuracji moim specyfikiem po 90% żylaków nie było śladu. Nogi mojej mamy wyglądały jak nowe, a ból z którym codziennie się borykała ustąpił.

Rzeczywiście niesamowite. I znów podkreślimy – nierealne. Pan Andrzej zaznacza jeszcze, że produkt był przebadany na 300 jego pacjentach i każdy był strasznie zadowolony. Niestety, rzekomy koszt produkcji małej tubki przewyższa możliwości finansowe przeciętnego człowieka, ale oto jest nadzieja! Instytut flebologii w Massachusetts zadeklarował dofinansowanie dla 350 osób miesięcznie! Zamiast 500zł zapłacimy TYLKO 120zł! Nic, tylko brać!

Co z tym Panem Andrzejem?
Wracając jeszcze do samego lekarza flebologii Andrzeja Janeckiego – lekarz o tym nazwisku rzeczywiście istnieje w rejestrze lekarzy, ale nic nam to nie mówi. Lekarz w rejestrze może mieć zupełnie inną specjalizację, albo nie praktykować. Aby rozwiać wątpliwości, czy ten lekarz rzeczywiście istnieje, praktykuje oraz czy ma specjalizację chirurgii naczyniowej pozwoliłyśmy sobie napisać do Polskiego Towarzystwa Flebologicznego. Niestety, nikt nie pofatygował się żeby nam odpisać. Szkoda.

Efekty „kuracji”
Teraz rozprawimy się ze zdjęciami potwierdzającymi rzekomą skuteczność kuracji Veno Blockerem. Okazuje się bowiem, że wszystkie zdjęcia na stronie są wzięte z innych stron internetowych.


Zdjęcie nóg w czarnych czółenkach jest używane od lat, głównie w reklamach produktów do makijażu nóg obarczonych problemem żylaków. Oto link:
https://www.smartcover.com/skin-concerns/varicose-veins-flori.html




Zdjęcia nóg „Mileny Rąbkiewicz” i „Doroty Modryw” to zwykłe, stockowe fotografie, które widnieją też na dziesiątkach innych stron reklamujących różne preparaty oraz kliniki. Linki:
pierwszylink
drugilink



Zdjęcia niejakiej „Anity Werykiewicz” oraz „Macieja Kamilowskiego” to zdjęcia ukradzione ze stron klinik zajmujących się chirurgicznym leczeniem żylaków: odpowiednio metodą skleroterapii i prawdopodobnie (sądząc po widocznych niewielkich bliznach) safenektomii. Linki:
pierwszylink
drugilink


„Innowacyjny” skład

Na całej stronie internetowej Veno Blockera na próżno szukać jego składu. Na szczęście mamy zdjęcie od mojego Dziadka i jedynie dzięki temu możemy przeanalizować składniki produktu i czy rzeczywiście jest taki niesamowity i ekskluzywny, jak zachwala Pan Andrzej. Zaznaczmy również, że dopiero na opakowaniu producent przyznaje się do prawdziwego (braku?)działania kremu:

Krem bardzo dobrze się wchłania pozostawiając delikatną powłokę na skórze. Unikalny skład wpływa pomocniczo w walce z objawami żylaków. Preparat działa łagodząco i odprężająco na zmęczone nogi, a zawarty mental posiada właściwości znieczulające.

Aqua, Paraffinum Liquidum, Cetearyl Alcohol, Stearic Acid, Glycerin, Alcohol denat., Aesculus Hippocastanum Extract, Ceteareth-20, Dimethicone, Mental, Propylene Glycon, Acacia Senegal Gum, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, Butylparaben, Parfum.

 

Zacznijmy od tego, że w składzie Veno Blockera mamy tylko jeden składnik, który mógłby w jakikolwiek sposób wpłynąć na żylaki: jest to wyciąg z kasztanowca zwyczajnego. Jeszcze do tego składnika wrócimy, ale na ten moment przyjmijmy, że on jest tutaj dla nas substancją czynną.

Jak widać, widnieje on na siódmym miejscu w składzie. Na siódmym. Przed nim mamy typowo „maściowe” czy „balsamowe” podłoże oparte o parafinę, składniki natłuszczające (emolienty), nawilżającą glicerynę i alkohol. W przypadku kosmetyku do pielęgnacji twarzy parafina czy alkohol byłyby średnio pożądanymi składnikami ze względu na ich potencjał (odpowiednio): komedogenny (czyli zapychający) oraz drażniący/wysuszający. Jednak w przypadku produktu do stosowania na skórę nóg zapychanie jest naszą ostatnią obawą, a alkohol może mieć tu za zadanie zwiększać nieco przenikanie substancji czynnej w głąb skóry.

Po naszym wyciągu mamy emulgator, kolejny emolient (z grupy silikonów), prawdopodobnie chłodzący mentol (choć zamiast Menthol mamy tu Mental), nawilżający glikol propylenowy, zagęstnik, garść konserwantów i kompozycję zapachową.

Co powinno nam się tu rzucić w oczy: w całym składzie nie ma ani jednego drogiego składnika, ani wysokiego stężenia substancji czynnej; NIC co usprawiedliwiałoby tak wysoką cenę produktu.

Dla porównania, zerknijmy sobie na skład Kasztanowego żelu do nóg firmy Ziaja, który kosztuje mniej niż 10 zł za 100 ml. Podkreśliłyśmy w nim te składniki, które dzieli ze składem preparatu Veno Blocker.

Zdjęcie z e-ziaja.pl

Aqua, Propylene Glycol, Aesculus Hippocastanum Seed Extract, Glycerin, Carbomer, Panthenol, Polysorbate 20, Sodium Benzoate, 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-diol, Parfum, Butylphenyl Methylpropional, Benzyl Salicylate, Hexyl Cinnamal, Citronellol, Eugenol, Linalool, Alpha-Isomethyl Ionone, Sodium Hydroxide.

 

Ponieważ jest to żel, a nie krem, maść czy balsam, nie mamy w nim tłustej bazy złożonej z parafiny i innych natłuszczających składników. Po nawilżającym glikolu propylenowym od razu wchodzi tu ekstrakt z kasztanowca. Po nim gliceryna, składnik zagęszczający żel, łagodzący podrażnienia pantenol, a po nim już tylko typowa końcówka: emulgator, konserwanty i składniki kompozycji zapachowej. Na wszelki wypadek dodamy, że wszystkie te składniki są niezbędne jeśli chcemy, bo produkt nie warzył się i nie rozwarstwiał, by mógł chwilę u nas poleżeć zanim się zepsuje oraz by nie miał przykrego zapachu.

Żel Ziaja jest więc produktem prostym, podobnie jak Veno Blocker opartym o tę samą substancję czynną, ale prawdopodobnie występującą w znacznie wyższym stężeniu. O różnicy cenowej nie wspominając. Jednakże żel Ziaja jest kosmetykiem i nie udaje produktu leczniczego jak Veno Blocker.

Na koniec chciałybyśmy napisać parę słów na temat samego wyciągu z kasztanowca zwyczajnego (Aesculus hippocastanum) jako tradycyjnego remedium na żylaki. Wiele publikacji wskazuje, że jest to zastosowanie zasadne i podawane są liczne możliwe mechanizmy działania tego ekstraktu takie jak hamowanie aktywacji leukocytów (których nagromadzenie uważa się za jeden z czynników powstawania żylaków) [1] czy hamowanie elastazy i hialuronidazy (enzymów, których działanie osłabia ściany naczyń) [2]. Badane są też efekty doustnego przyjmowania ekstraktu, z obiecującymi rezultatami [3]. Oczywiście, należy mieć na uwadze, że prace w których nie udało się wykazać skuteczności tego czy innego ekstraktu mają tendencję do nie bycia publikowanymi i badania nad wyciągiem z kasztanowca wciąż trwają. Jednak to, co łączy właściwie wszystkie znane nam publikacje potwierdzające jego skuteczność, to podkreślanie przez autorów ograniczonego, często wspomagającego działania wyciągu, głównie na pacjentów dotkniętych mało- i średnio nasilonymi żylakami. Z kolei zdjęcia rzekomych efektów działania Veno Blockera przedstawiają sytuacje zgoła fantastyczne, w naszej opinii praktycznie niemożliwe do zaistnienia w prawdziwym świecie nawet po zastosowaniu czystego ekstraktu wprost na skórę.

Dziękuję za świetną współpracę Ani z bloga kosmeologika.pl za nieocenioną pomoc w przeanalizowaniu składu Veno Blockera, oraz wspólne śledztwo obnażające prawdę o wymienionym specyfiku!

  • Rafał Mazur
  • Michau

    Muszą z was być bardzo, bardzo młodzi farmaceuci skoro z takim oburzeniem opisaliście ten preparat. Przecież takich scamów jest mnóstwo. Preparaty na oczyszczanie z toksyn, na odchudzanie, na odrobaczanie, na ból stawów. Wystarczy pomyśleć o jakiejś chorobie, wpisać w google i można delektować się mniej lub bardziej wyrafinowanymi próbami zarobienia na naiwnych.

    • Myślę, że dla większości z nas każdy scam jest bardziej oburzający jeśli dotknie nas osobiście, a nie tylko wisi w internecie jako abstrakcyjny koncept 🙂

    • Anna Wyrwas

      Każdy scam jest oburzający i trzeba to nagłaśniać, żeby jak najwięcej ludzi było świadomych ryzyka kupowania tego typu preparatów. Dzisiaj zostali oszukani moi Dziadkowie, a jutro mogą zostać oszukani chociażby Twoi bliscy.

  • Tak właśnie nabija się ludzi w butelkę. Szkoda tylko, że żeruje się na tych najbiedniejszych, bo taki preparat skierowany jest przede wszystkim do emerytów, którzy na nadmiar pieniędzy przeważnie nie narzekają. Ja kiedyś byłam taka naiwna jeśli chodzi o preparaty na odchudzanie. Każda otyła osoba szuka prostej, łatwej i szybkiej drogi, przynajmniej na jakimś etapie życia. Kupowałam te preparaty na prawdę na potęgę. Teraz, mądrzejsza o doświadczenie, naukę i wiek wiem, że gdyby istniał cudowny środek na schudnięcie, to problem otyłości przestałby istnieć.